Cena pozycjonowania stron internetowych to jedno z najczęściej wpisywanych w Google pytań o usługi marketingowe — i jedno z najtrudniejszych do odpowiedzenia jednym zdaniem. Jest trudne z tego samego powodu co pytanie o cenę remontu — odpowiedź zależy od tego, w jakim stanie jest to, co macie, i dokąd chcecie dojść.
Poniżej realne widełki, trzy modele rozliczeń i lista rzeczy, które powinny być w zakresie — plus uczciwa odpowiedź na pytanie, kiedy pozycjonowanie w ogóle nie ma sensu.
Trzy modele rozliczeń
Abonament miesięczny
Najczęstszy model. Płacicie stałą kwotę za ustalony zakres prac. Zaleta: przewidywalność i to, że agencja pracuje nad całością, a nie tylko nad kilkoma frazami. Wada: płacicie także w miesiącach, w których efektów jeszcze nie widać — a pierwsze pojawiają się zwykle po trzech do sześciu miesięcy.
Rozliczenie za efekt
Płacicie za pozycje albo za ruch. Brzmi bezpiecznie, ale bywa pułapką: wykonawca skupia się na frazach łatwych do zdobycia, a nie na tych, które sprzedają. Można wejść na pierwszą pozycję na frazy, których nikt nie wpisuje, i formalnie wszystko się zgadza.
Jednorazowa konfiguracja
Audyt, uporządkowanie strony technicznie, tytuły i opisy, struktura, dane strukturalne, plan treści. Potem prowadzicie to sami. Najtańsza droga i przy małej firmie lokalnej często wystarczająca.
Realne widełki
Skąd ta rozpiętość? Z trzech rzeczy:
- Konkurencyjność fraz. „Hydraulik Myślenice" i „kancelaria prawna Warszawa" to dwa różne światy — w pierwszym walczycie z kilkoma firmami, w drugim z budżetami rzędu kilkudziesięciu tysięcy miesięcznie.
- Stan wyjściowy strony. Jeśli strona jest wolna, bez struktury i bez treści, pierwsze miesiące idą w naprawianie fundamentów, a nie w zdobywanie pozycji.
- Zakres treści. Pozycjonowanie bez nowych treści to pozycjonowanie z jedną ręką związaną — a treści są największą pozycją kosztową w tej pracy.
Co powinno wchodzić w zakres
Przy abonamencie miesięcznym rzetelna oferta zawiera zwykle:
- Analizę fraz — nie tylko tych oczywistych, ale też długich zapytań o wysokiej intencji zakupowej
- Optymalizację techniczną — szybkość, struktura nagłówków, dane strukturalne, linkowanie wewnętrzne
- Tworzenie treści — nowe podstrony i artykuły odpowiadające na realne zapytania
- Pracę nad wizytówką Google, jeśli działacie lokalnie
- Raportowanie — pozycje, ruch, a przede wszystkim liczba zapytań, bo to jedyna metryka, która płaci rachunki
Pytanie, które warto zadać każdej agencji: „ile podstron albo artykułów powstanie w ramach abonamentu w miesiącu?". Jeśli odpowiedź brzmi „zależy" albo „skupiamy się na optymalizacji", to znaczy, że nowych treści nie będzie — a bez nich zakres pracy jest bardzo ograniczony.
Czerwone flagi
- Gwarancja pierwszej pozycji. Nikt nie ma wpływu na algorytm Google. Gwarantować można pracę, nie wynik.
- Efekty w miesiąc. Przy nowej stronie samo zaindeksowanie i zbudowanie pozycji zajmuje kilka miesięcy. Kto obiecuje szybciej, albo mówi o reklamach, albo o frazach bez wolumenu.
- Brak dostępu do Search Console i Analytics. To Wasze dane. Agencja, która trzyma je u siebie, buduje zależność.
- Raporty pokazujące wyłącznie pozycje. Pierwsza pozycja na frazę o pięciu wyszukiwaniach miesięcznie nie jest sukcesem.
- Kupowanie linków w pakietach. Krótkoterminowo bywa skuteczne, długoterminowo to ryzyko filtra i utraty całego dorobku.
Kiedy pozycjonowanie się opłaca
Rachunek jest prostszy, niż się wydaje. Potrzebujecie trzech liczb: ile osób miesięcznie szuka Waszej usługi, jaki procent z nich kliknie i ile zarabiacie na jednym kliencie.
Przykład: fraza z Waszej branży i miasta ma 200 wyszukiwań miesięcznie. Pierwsza trójka wyników zbiera zwykle grubo ponad połowę kliknięć — przyjmijmy ostrożnie 20% dla samego wejścia do niej, czyli 40 wejść. Jeśli jedno na dwadzieścia kończy się zapytaniem, to dwa zapytania miesięcznie. Przy marży 2 000 zł na zleceniu i połowie zapytań zamienionych w klienta — 2 000 zł miesięcznie z jednej frazy.
Przy abonamencie 1 500 zł to się spina. Przy 5 000 zł — nie, i wtedy trzeba albo celować w więcej fraz, albo wybrać inny kanał.
Kiedy nie warto
Mówimy to klientom regularnie, mimo że oznacza mniejsze zlecenie:
- Nikt nie szuka tego, co sprzedajecie. Przy zupełnie nowej kategorii usług nie ma czego pozycjonować — trzeba najpierw zbudować popyt, a to robi się inaczej.
- Potrzebujecie klientów w tym miesiącu. SEO to horyzont kwartałów. Na już są reklamy.
- Strona jest w takim stanie, że ruch i tak nie skonwertuje. Najpierw naprawcie ścieżkę do kontaktu, potem sprowadzajcie ludzi.
- Budżet starcza na trzy miesiące. Lepiej wydać go na jednorazową konfigurację i treści, które zostaną na stałe, niż na kwartał abonamentu przerwany w połowie drogi.
Wariant, o którym mało kto mówi
Przy małej firmie lokalnej często najlepiej działa rozwiązanie pośrednie: jednorazowa konfiguracja plus samodzielne prowadzenie treści.
Płacicie raz za uporządkowanie strony, strukturę podstron lokalnych i usługowych oraz plan tematów. Potem raz w miesiącu sami dodajecie realizację albo krótki artykuł. To kosztuje Was godzinę pracy zamiast półtora tysiąca złotych i przy niskiej konkurencji lokalnej bywa całkowicie wystarczające.
Nie zadziała w konkurencyjnej branży ogólnopolskiej. W Sułkowicach, Wadowicach czy Myślenicach — jak najbardziej.
Podsumowanie
Cena pozycjonowania mieści się realnie między 1 500 zł jednorazowo a kilkoma tysiącami miesięcznie, a różnicę robi konkurencyjność fraz i stan wyjściowy strony.
Zanim podpiszecie jakąkolwiek umowę, policzcie potencjalny zwrot na własnych liczbach i poproście o konkret w zakresie — ile treści powstanie w miesiącu. Te dwie rzeczy odsiewają większość nietrafionych ofert.
Co robimy w ramach pozycjonowania, opisuje strona pozycjonowanie SEO, a warunki lokalne w naszym rejonie — pozycjonowanie stron Wadowice. Jeśli chcecie najpierw sprawdzić, na czym stoi strona, zacznijcie od bezpłatnego audytu.
Nie wiecie, czy SEO się u Was opłaci?
Napiszcie, co sprzedajecie i gdzie działacie. Sprawdzimy, ile osób realnie tego szuka, i powiemy wprost — także wtedy, gdy wyjdzie, że lepiej wydać te pieniądze inaczej.
Porozmawiajmy →