WooCommerce napędza znaczną część sklepów internetowych na świecie. Ale popularność narzędzia nie gwarantuje sprzedaży — o wyniku decyduje konfiguracja, a ta w większości sklepów została ustawiona raz, przy wdrożeniu, i nikt do niej nie wrócił.
W audytach sklepów WooCommerce wracają te same osiem rzeczy. Żadna z nich nie wymaga przebudowy sklepu — to ustawienia i decyzje do wprowadzenia w jedno popołudnie.
Zanim cokolwiek zmienicie: zapiszcie obecną konwersję i średnią wartość zamówienia z ostatnich 30 dni. Bez punktu odniesienia nie ocenicie, czy zmiana pomogła. To najczęstszy błąd przy takich poprawkach — wprowadza się osiem naraz i nie wiadomo, która zadziałała.
1. Zakup bez zakładania konta
Wymuszanie rejestracji przed zakupem to jeden z najskuteczniejszych sposobów na utratę klienta. W badaniach Baymard Institute nad porzucaniem koszyków „sklep kazał założyć konto" od lat utrzymuje się w ścisłej czołówce powodów rezygnacji — zaraz za nieoczekiwanymi kosztami dostawy.
Gdzie to zmienić: WooCommerce → Ustawienia → Konta i prywatność → „Umożliw klientom składanie zamówień bez konta".
Konto nadal warto proponować, ale po złożeniu zamówienia, na stronie podziękowania — dane są już wypełnione, więc założenie konta to jedno kliknięcie, a klient ma już powód, żeby chcieć śledzić przesyłkę.
2. BLIK i płatności, których oczekują polscy klienci
Na polskim rynku BLIK jest podstawową metodą płatności mobilnej, a nie dodatkiem. Sklep, który go nie oferuje, w praktyce prosi klienta na telefonie o przepisywanie numeru karty — i część z nich tego nie zrobi.
Minimum na polskim rynku to BLIK i szybkie przelewy przez bramkę taką jak Przelewy24 albo PayU. Warto rozważyć również płatność odroczoną, jeśli sprzedajecie w wyższych koszykach.
O czym się zapomina: logotypy metod płatności powinny być widoczne na karcie produktu i w koszyku, a nie dopiero w ostatnim kroku checkoutu. Klient decyduje o kontynuowaniu zakupu, zanim tam dotrze.
3. Krótszy checkout — usuńcie pola, których nie używacie
Domyślny checkout WooCommerce ma kilkanaście pól. W typowym sklepie połowa z nich nie jest potrzebna do zrealizowania zamówienia. „Nazwa firmy" przy sprzedaży wyłącznie konsumenckiej, „Adres, linia 2" przy dostawie kurierem, pole na uwagi, do którego nikt nie zagląda.
Każde pole to moment na zastanowienie i kolejna okazja, żeby się rozmyślić. Zasada jest prosta: jeśli pole nie jest potrzebne, żeby wysłać paczkę i wystawić dokument sprzedaży — nie powinno go tam być.
Osobno warto sprawdzić checkout na telefonie, z prawdziwą klawiaturą ekranową. Pola numeryczne powinny wywoływać klawiaturę numeryczną, a autouzupełnianie adresu z przeglądarki powinno działać — to ustawienie atrybutów pól, nie kwestia wtyczki.
4. Próg darmowej dostawy z widocznym postępem
Koszty dostawy pojawiające się na końcu procesu to najczęściej podawany powód porzucenia koszyka w badaniach Baymard. Próg darmowej dostawy rozwiązuje ten problem i jednocześnie podnosi wartość koszyka.
Próg ustawcie kilkanaście procent powyżej swojej obecnej średniej wartości zamówienia — na tyle wysoko, żeby wymagał dołożenia czegoś, i na tyle nisko, żeby wydawał się osiągalny.
Sam próg to jednak połowa roboty. Druga połowa to komunikat w koszyku pokazujący, ile brakuje: „Do darmowej dostawy brakuje 23 zł". Bez tego klient nie wie, że jest blisko, a mechanizm nie działa.
5. Zdjęcia, które odpowiadają na pytania
Zdjęcie jest jedyną rzeczą, jaką klient ma przed zakupem zamiast produktu w ręku. Minimum to kilka ujęć z różnych stron, spójne tło w całym sklepie, powiększenie i przynajmniej jedno zdjęcie pokazujące skalę — produkt w użyciu albo obok przedmiotu odniesienia.
Najważniejsze zdjęcie to nie to najładniejsze, tylko to, które odpowiada na najczęstsze pytanie zadawane przed zakupem. Jeśli klienci dopytują o wykończenie, potrzebujecie zbliżenia na fakturę materiału, a nie kolejnej aranżacji.
Uwaga wydajnościowa: zdjęcia produktowe są zwykle najcięższym elementem sklepu. Wgrywanie plików prosto z sesji zdjęciowej potrafi położyć czas ładowania niezależnie od reszty optymalizacji — więcej o tym w tekście dlaczego szybka strona sprzedaje.
6. Produkty powiązane, ustawione ręcznie
WooCommerce ma wbudowany mechanizm produktów powiązanych i większość sklepów go po prostu nie wypełnia. Domyślnie wyświetlają się wtedy losowe produkty z tej samej kategorii, co bywa gorsze niż nic — sugeruje klientowi, że mógł wybrać źle.
Sensowne powiązania to takie, które odpowiadają na realną potrzebę: uzupełnienie, akcesorium, materiał eksploatacyjny. Nie inny wariant tego samego produktu, bo to zaproszenie do ponownego rozważania decyzji, która właśnie zapadła.
7. Przypomnienie o porzuconym koszyku
Znaczna większość koszyków w e-commerce nigdy nie kończy się zamówieniem — to norma branżowa, nie oznaka zepsutego sklepu. Część tych osób da się jednak odzyskać jedną wiadomością.
Sekwencja, która sprawdza się najczęściej, to trzy przypomnienia: po godzinie, po dobie i po trzech dniach. Pierwsze łapie osoby, którym coś przerwało zakupy. Ostatnie — te, które porównywały oferty.
Dwie rzeczy do zapamiętania. Po pierwsze, nie zaczynajcie od rabatu — nauczycie klientów porzucać koszyk, żeby dostać kod. Po drugie, wysyłka takich wiadomości wymaga podstawy prawnej i zgody, więc mechanizm musi być zgodny z Waszą polityką prywatności.
8. Opinie z weryfikacją zakupu
Opinie innych kupujących to jeden z najsilniejszych elementów budujących zaufanie w sklepie, a w WooCommerce wystarczy je włączyć i ograniczyć do osób, które faktycznie kupiły produkt.
Zbieranie ich wymaga jednego kroku, o którym większość sklepów zapomina: automatycznej prośby wysyłanej tydzień po dostawie. Bez niej opinie pojawiają się wyłącznie po bardzo dobrym albo bardzo złym doświadczeniu, co daje mocno zniekształcony obraz.
Warto wiedzieć, że opinie o produktach na własnym sklepie mogą kwalifikować się do wyników rozszerzonych w Google, w odróżnieniu od opinii o samej firmie umieszczonych na własnej stronie — te ostatnie Google celowo ignoruje jako element autopromocji.
Czego nie robić
Osobna lista, równie ważna, bo te trzy rzeczy potrafią skasować efekt wszystkich powyższych zmian:
- Nie dokładajcie wtyczki do każdego punktu z tej listy. Połowa z nich to ustawienia dostępne w samym WooCommerce. Każda kolejna wtyczka to czas ładowania, ryzyko konfliktu i jedna rzecz więcej do aktualizowania.
- Nie wprowadzajcie ośmiu zmian jednego dnia. Wtedy nie dowiecie się, która zadziałała, a która zaszkodziła.
- Nie zaczynajcie od reklam. Płatny ruch skierowany do sklepu z zepsutym checkoutem to najdroższy możliwy sposób odkrycia, że checkout jest zepsuty.
Jak sprawdzić, gdzie naprawdę tracicie klientów
Powyższa lista to punkt wyjścia, ale w konkretnym sklepie problem bywa gdzie indziej. Dwa narzędzia, które to pokazują, są bezpłatne.
Nagrania sesji — Microsoft Clarity albo podobne. Pół godziny oglądania nagrań z karty produktu i checkoutu powie Wam więcej niż tydzień wpatrywania się w wykresy. Widać na nich rzeczy, których żadna statystyka nie pokaże: kliknięcia w element, który nie jest przyciskiem, przewijanie w tę i z powrotem w poszukiwaniu tabeli rozmiarów, porzucenie formularza przy konkretnym polu.
Raport ścieżki zakupowej w Google Analytics 4 — pokazuje, ilu klientów przechodzi z karty produktu do koszyka, z koszyka do checkoutu i z checkoutu do zakupu. Krok, na którym wykres opada najmocniej, jest Waszym najdroższym problemem — i to nim warto zająć się najpierw, niezależnie od tego, co mówi jakakolwiek lista dobrych praktyk.
Jeśli sklep ma być dopiero budowany albo rozważacie zmianę silnika, to inne pytanie i inny tekst — porównaliśmy dostępne opcje w zestawieniu platform sklepowych. Jak podchodzimy do wdrożeń, opisaliśmy na stronie sklepy internetowe.
Chcecie audyt swojego sklepu WooCommerce?
Sprawdzimy konfigurację, ścieżkę zakupową, szybkość i miejsca, w których sklep traci klientów.
Zamów audyt e-commerce →