„Ile to potrwa?” to pierwsze pytanie po każdym spadku widoczności. Rzadko pada na nie konkretna odpowiedź, bo uczciwa brzmi „miesiące”, a to się źle sprzedaje. Ten tekst pokazuje, ile trwa odzyskanie pozycji w Google w trzech różnych sytuacjach, na danych z naszej własnej domeny, którą odbudowywaliśmy po zainfekowaniu poprzedniej strony. Liczby pochodzą z Search Console.
Trzy różne scenariusze, trzy różne terminy
Zacznijmy od rozróżnienia, bo „utrata pozycji” to trzy zupełnie różne sytuacje.
Zmiana strony bez zmiany adresów
Nowy wygląd albo nowy hosting, ta sama struktura adresów i ta sama treść. Najłagodniejszy przypadek. Google przy takich przenosinach spodziewa się co najwyżej chwilowego spadku częstotliwości, z jaką jego robot odwiedza stronę, który zwykle wraca do normy w ciągu kolejnych dni. Jak przeprowadzić taką zmianę, opisaliśmy w tekście o przeniesieniu strony na nowy hosting.
Migracja ze zmianą adresów
Nowa strona z inną strukturą i przekierowaniami 301, czyli trwałymi przekierowaniami ze starych adresów na nowe. Przejściowe wahania pozycji są normalne. Według Google przeniesienie średniej wielkości serwisu w indeksie trwa kilka tygodni albo dłużej, a pozycje z czasem się stabilizują. Bez przekierowań to nie jest migracja, tylko start od zera.
Odbudowa po ataku
Najtrudniejszy scenariusz, bo domena ma w indeksie tysiące śmieciowych adresów, a czasem także ostrzeżenie bezpieczeństwa. Tu mówimy o kwartałach, a nie tygodniach.
Nasze liczby
Poprzednia wersja naszej strony została zainfekowana i wygenerowała dziesiątki tysięcy podstron ze spamem. Tak wyglądała odbudowa:
Trzy obserwacje z tego procesu:
Usuwanie śmieci idzie falami, a nie równo. Wykres w Search Console spadał skokami: kilka dni bez zmian, potem nagły ubytek kilku tysięcy adresów. To normalne, bo Google odwiedza adresy partiami i we własnym tempie.
Nowe podstrony indeksowały się szybciej, niż znikały stare. To była pozytywna niespodzianka. Świeże treści wchodziły do indeksu w kilka dni, choć domena wciąż miała bagaż. Wniosek praktyczny: nie czekaj z publikowaniem, aż będzie „posprzątane”.
Wyświetlenia rosną wcześniej niż kliknięcia. Najpierw pojawiasz się w wynikach na dalekich pozycjach, potem powoli awansujesz. Przez pierwsze tygodnie wykres wyświetleń rośnie, a kliknięcia stoją, i to nie jest powód do niepokoju, tylko naturalna kolejność.
Co przyspiesza odzyskanie pozycji w Google
- Poprawne przekierowania 301 ze wszystkich starych adresów. Tylko one przenoszą wypracowaną wartość na nowe adresy.
- Aktualna mapa witryny zgłoszona w Search Console. Bez niej Google odkrywa nowe podstrony przypadkiem.
- Ręczne zgłoszenia najważniejszych adresów przez narzędzie do sprawdzania adresów URL. Dziennie można zgłosić ograniczoną liczbę, więc zacznij od podstron, na których najbardziej Ci zależy.
- Nowe treści. Regularne publikowanie pokazuje, że strona żyje, i daje Google nowe powody, żeby ją odwiedzać.
- Linkowanie wewnętrzne. Nowa podstrona, do której prowadzi kilka linków z serwisu, indeksuje się szybciej niż taka, do której nie prowadzi żaden.
- Szybki serwer. Google pisze, że gdy strona odpowiada szybko i stabilnie, jego robot może odwiedzić więcej adresów, a gdy zwalnia, odwiedza mniej.
Co blokuje powrót
- Brak przekierowań przy zmianie adresów. Najkosztowniejszy błąd, bo wypracowane pozycje znikają razem ze starymi adresami.
- Aktywne ostrzeżenie bezpieczeństwa. Dopóki wisi, przeglądarka i wyniki Google ostrzegają odwiedzających, więc niewielu z nich wejdzie. Priorytet numer jeden.
- Tysiące śmieciowych adresów. Według Google czas, który robot spędza na adresach, których nie powinien odwiedzać, może sprawić, że nie dotrze do reszty strony. Śmieci powinny zwracać kod 404 albo 410.
- Przenoszenie treści bez zmian. Jeśli nowa strona ma dokładnie tę samą treść co poprzednia, Google nie ma powodu oceniać jej lepiej.
- Niecierpliwość. Zmiana strategii co dwa tygodnie sprawia, że żadna nie zdąży zadziałać.
Metryka, którą warto obserwować zamiast pozycji: liczba zindeksowanych podstron w Search Console. Rośnie wcześniej niż ruch i wcześniej niż pozycje, więc pokazuje, że proces idzie w dobrą stronę, nawet jeśli kliknięć jeszcze nie widać.
Jak mierzyć postęp w Search Console
Nie musisz codziennie sprawdzać pozycji. Wystarczą trzy widoki raz w tygodniu:
- Indeksowanie stron. Liczba stron zindeksowanych powinna rosnąć, a lista „nie znaleziono (404)” obejmować głównie stare śmieci, a nie adresy, które powinny działać.
- Skuteczność z porównaniem okresów. Porównaj ostatnie cztery tygodnie z poprzednimi i patrz najpierw na wyświetlenia oraz liczbę zapytań, dopiero potem na kliknięcia.
- Bezpieczeństwo i ręczne działania. Jeśli coś tam jest, reszta może poczekać.
Orientacyjny harmonogram odbudowy
Przy poważnym spadku, na podstawie tego, co widzieliśmy przy naszej domenie. To szacunek, a nie obietnica, bo każda strona i każda konkurencja są inne:
- Tydzień 1-2. Google odkrywa zmiany. Wskaźniki mogą jeszcze spadać i to nie znaczy, że coś poszło źle.
- Tydzień 3-6. Nowe podstrony wchodzą do indeksu, pojawiają się pierwsze wyświetlenia na dalekich pozycjach.
- Tydzień 6-12. Pozycje zaczynają się układać, rośnie liczba fraz, na które strona się wyświetla. Przychodzą pierwsze kliknięcia z nowych treści.
- Miesiąc 3-6. Stabilizacja. Przy poprawnie zrobionej migracji ruch zwykle wraca do poziomu sprzed zmiany.
- Po ataku dłużej. Widoczność wraca w podobnym rytmie, ale sprzątanie indeksu ciągnie się w tle miesiącami.
Kiedy zacząć się martwić
Trzy sygnały, że coś jest nie tak i samo czekanie nie pomoże:
- Po sześciu tygodniach liczba zindeksowanych podstron nadal nie rośnie. Prawdopodobnie coś blokuje indeksowanie: plik robots.txt, znacznik noindex albo błędne adresy kanoniczne.
- Search Console pokazuje masowe błędy „nie znaleziono” dla adresów, które powinny działać. To zwykle brakujące albo błędne przekierowania.
- Ruch spadł skokowo jednego dnia bez żadnej zmiany z Twojej strony. Sprawdź sekcję Bezpieczeństwo i ręczne działania.
Co możesz zrobić już teraz
Odzyskanie pozycji to kwestia tygodni przy poprawnej migracji i miesięcy po ataku. Nie da się tego kupić ani przyspieszyć budżetem, ale da się nie przeszkadzać: zrobić przekierowania, zgłosić mapę witryny, publikować nowe treści i nie zmieniać strategii co dwa tygodnie.
Jeśli spadek wziął się z infekcji, zacznij od naszej historii i od usunięcia przyczyny, bo dopóki strona jest zainfekowana, odbudowa nie ruszy. W każdym innym przypadku otwórz dziś raport Indeksowanie stron i zapisz, ile stron jest zindeksowanych. Za miesiąc ta jedna liczba powie Ci więcej niż codzienne sprawdzanie pozycji.
Nie wiesz, co blokuje Twoją stronę?
W bezpłatnym audycie sprawdzamy między innymi indeksowanie, przekierowania i to, czy strona nie blokuje się sama przed Google.
Chcesz sprawdzić, jak to wygląda u Ciebie?
Napisz, czym zajmuje się Twoja firma i co chcesz poprawić. Odpowiemy konkretnie, bez gotowej oferty wysyłanej w ciemno.