Realizacje Usługi Bezpłatny audyt O nas FAQ Blog Kontakt
Wycena Zacznijmy →
SEO
11 min czytania
23 czerwca 2026

Strona nie przynosi klientów? 7 powodów, które widzimy w audytach

Strona nie przynosi klientów? 7 powodów, które widzimy w audytach. Sześć z nich naprawisz sam, bez wydawania złotówki na nową stronę internetową.

← Wróć do bloga

„Zapłaciliśmy za stronę, minął rok, i nic." To zdanie słyszę częściej niż jakiekolwiek inne przy pierwszej rozmowie. Zwykle towarzyszy mu przekonanie, że trzeba zrobić nową.

W większości przypadków nie trzeba. Przeprowadziliśmy sporo audytów stron firm z Małopolski i wzór powtarza się do znudzenia: przyczyna leży w jednej z siedmiu rzeczy poniżej, a sześć z nich da się naprawić bez pisania czegokolwiek od nowa. Często w jedno popołudnie.

Przejdź te punkty po kolei na własnej stronie. Do pierwszych pięciu nie potrzebujesz żadnej wiedzy technicznej.

1. Google w ogóle nie wie, o czym jest Twoja strona

To zdecydowanie najczęstsza przyczyna i jednocześnie najłatwiejsza do naprawienia.

Wpisz w Google site:twojadomena.pl. Zobaczysz, jak Twoja strona wygląda w wynikach. Teraz przeczytaj tytuł strony głównej. Czy brzmi jak odpowiedź na pytanie, które zadaje klient?

Bardzo często wygląda to tak: „Firma Kowalski - Strona główna" albo „Witamy na naszej stronie". A klient wpisuje „hydraulik Myślenice". Google nie ma jak połączyć jednego z drugim, bo w tytule nie ma ani usługi, ani miejscowości.

Naprawa: tytuł strony głównej powinien mieć wzór „usługa + miejscowość + nazwa firmy", w około 60 znakach. Na przykład „Hydraulik Myślenice - instalacje i awarie 24h | Kowalski". To jedna zmiana w panelu strony, a potrafi ruszyć wyniki w ciągu kilku tygodni.

Sami mieliśmy dokładnie ten problem na własnej stronie: wyświetlaliśmy się na pozycji drugiej na frazy z nazwą miejscowości i mieliśmy zero kliknięć, bo tytuł mówił „Agencja Kreatywna & Digital" zamiast „Tworzenie stron internetowych". Szewc bez butów.

2. Nie masz wizytówki Google albo jest pusta

Dla lokalnej firmy wizytówka bywa ważniejsza niż strona. Przy zapytaniach z nazwą miejscowości Google pokazuje najpierw blok z mapą i trzema firmami, a dopiero pod nim zwykłe wyniki. Ten blok widać jako pierwszy - i trafiają do niego wizytówki, nie strony.

Sprawdź swoją: czy ma uzupełnioną kategorię główną, godziny, obszar działania, opis i przynajmniej piętnaście zdjęć? Puste pola to stracone punkty, a to wszystko jest za darmo.

Najsilniejszy pojedynczy czynnik to kategoria. „Stolarz" i „Producent mebli na wymiar" pojawiają się w zupełnie innych zapytaniach - sprawdź, co mają firmy z pierwszej trójki w Twojej okolicy. Całą konfigurację opisaliśmy w tekście Wizytówka Google krok po kroku.

3. Strona ładuje się zbyt wolno

Wejdź na PageSpeed Insights, wklej adres, zobacz wynik dla telefonu. Poniżej 50 masz realny problem: ludzie wychodzą przed załadowaniem, a Google obniża pozycję.

53%
wizyt na telefonie kończy się porzuceniem strony, która ładuje się dłużej niż 3 sekundy (Google, 2016)
43%
odsłon stron w Polsce pochodzi z telefonów (StatCounter, wrzesień 2026)
90+
wynik PageSpeed, który Lighthouse oznacza jako dobry - osiągalny przy poprawnie zrobionej stronie

Najczęściej winne są zdjęcia wgrane prosto z aparatu - po kilka megabajtów każde. Obrazy to zwykle największa część wagi strony (według HTTP Archive ok. 36% typowej strony głównej na telefonie), więc przepuszczenie ich przez Squoosh albo wtyczkę kompresującą to godzina pracy z dużym efektem. Więcej o tym w tekście o szybkości strony.

4. Masz jedną stronę zamiast kilku

Ten błąd kosztuje najwięcej, a widać go najrzadziej.

Firma wykonuje pięć usług i obsługuje cztery miejscowości. Ma jedną stronę główną, na której wszystko jest wymienione, i liczy, że Google się domyśli. Nie domyśli się. Google szuka strony, która najlepiej odpowiada na konkretne zapytanie - a strona o wszystkim nie odpowiada najlepiej na nic.

Rozwiązaniem są osobne podstrony: pod każdą usługę i pod najważniejsze miejscowości. Uwaga na pułapkę - te strony muszą się realnie różnić. Skopiowanie tekstu z podmienioną nazwą miasta to duplikat treści, który Google rozpoznaje i ignoruje. Każda potrzebuje własnych realizacji, opinii i informacji praktycznych.

5. Na stronie nie ma nic, co skłania do kontaktu

Otwórz swoją stronę na telefonie i policz, ile sekund zajmuje znalezienie numeru. Jeśli więcej niż trzy, tracisz klientów.

  • Klikalny numer w nagłówku, widoczny bez przewijania
  • Jasna informacja, co robisz i gdzie, w pierwszym ekranie - „Stolarstwo na wymiar, Sułkowice i okolice", nie „Witamy na naszej stronie"
  • Zdjęcia prawdziwych realizacji, nie zdjęć ze stocku
  • Opinie klientów z imieniem i miejscowością
  • Krótki formularz - imię, telefon, treść. Każde dodatkowe pole to mniej wysłanych zgłoszeń

Test, który zajmuje minutę: wyślij zgłoszenie przez własny formularz kontaktowy. Poważnie. Regularnie trafiamy na strony, których formularz nie działa od miesięcy i nikt tego nie zauważył, bo nikt nie sprawdził. Cisza po drugiej stronie nie zawsze znaczy brak zainteresowania. Inne miejsca, w których giną zapytania, opisaliśmy w tekście o formularzu, który gubi zapytania.

6. Strona nie jest zgłoszona do Search Console

Search Console to darmowe narzędzie Google, które pokazuje, na jakie zapytania Twoja strona się wyświetla i ile z nich dostajesz kliknięć. Bez tego robisz SEO na wyczucie.

Zgłoszenie zajmuje kilkanaście minut. Potem zajrzyj w zakładkę Zapytania i poszukaj wierszy, gdzie masz dużo wyświetleń, wysoką pozycję i zero kliknięć. To nie jest problem SEO - to problem tytułu i opisu, które nie zachęcają. Najłatwiejsza poprawka, jaka istnieje.

Sprawdź też, czy strona ma zgłoszoną mapę witryny i czy Google faktycznie zaindeksował wszystkie podstrony. Zdarza się, że połowa serwisu jest dla wyszukiwarki niewidoczna.

7. Nie masz opinii albo nikt na nie nie odpowiada

Przy dwóch firmach obok siebie w wynikach - jedna z 4,9 i czterdziestoma opiniami, druga z 5,0 i dwoma - wygrywa pierwsza. Opinie wpływają i na pozycję w bloku mapowym, i na to, czy ktoś kliknie akurat w Ciebie.

Najlepszy moment na prośbę to chwila zaraz po skończonej robocie, kiedy klient jest zadowolony. Wyślij SMS-em gotowy link z panelu wizytówki - każde dodatkowe kliknięcie po drodze zmniejsza szansę, że klient ją wystawi. Odpowiadaj na wszystkie, także dobre. Nigdy nie kupuj - Google wykrywa to coraz lepiej, a kara dotyka całej wizytówki.

Kiedy jednak trzeba zrobić nową stronę

Są sytuacje, w których łatanie nie ma sensu:

  • Strona nie działa poprawnie na telefonie i nie da się tego naprawić bez przebudowy
  • Stoi na przestarzałym systemie bez wsparcia - realne ryzyko włamania
  • Nie masz dostępów ani domeny, bo trzyma je wykonawca, z którym nie ma kontaktu
  • PageSpeed poniżej 30 przy prostej stronie - zwykle znaczy, że fundament jest zły
  • Wygląd odstaje od konkurencji na tyle, że działa na Twoją niekorzyść

We wszystkich innych przypadkach zacznij od siedmiu punktów wyżej. Uczciwie mówiąc: często kończy się na tym, że nowa strona nie jest potrzebna. Mówimy to klientom i czasem oznacza to dla nas mniejsze zlecenie - ale sprzedanie komuś strony za osiem tysięcy, gdy problemem był tytuł strony głównej, jest po prostu nieuczciwe.

Od czego zacząć w tym tygodniu

Kolejność według stosunku wysiłku do efektu:

01

Popraw tytuł strony głównej

Usługa + miejscowość + nazwa firmy, około 60 znaków. Piętnaście minut pracy, największy pojedynczy efekt z całej listy.

02

Uzupełnij wizytówkę Google do 100%

Kategorie, godziny, obszar działania, opis, zdjęcia. Godzina, zero złotych.

03

Zgłoś stronę do Search Console

Bez danych nie wiesz, co naprawiać. Kilkanaście minut.

04

Sprawdź formularz i numer telefonu

Wyślij testowe zgłoszenie, otwórz stronę na telefonie. Minuta.

05

Skompresuj zdjęcia

Squoosh.app albo wtyczka. Godzina pracy, a przy ciężkich zdjęciach strona wyraźnie przyspiesza.

Dopiero gdy to wszystko jest zrobione, a strona nadal nie przynosi zapytań - wtedy warto rozmawiać o przebudowie. Wcześniej to strzelanie na oślep.

Chcesz wiedzieć, na czym stoisz?

Sprawdzimy widoczność w Google, kondycję techniczną i wizytówkę. Dostaniesz listę konkretnych rzeczy do poprawy - także tych, które zrobisz sam.

Zamów audyt →

Chcesz sprawdzić, jak to wygląda u Ciebie?

Napisz, czym zajmuje się Twoja firma i co chcesz poprawić. Odpowiemy konkretnie, bez gotowej oferty wysyłanej w ciemno.